
- osobowych
- dostawczych
- terenowych (4x4)
- sprzedaż
- montaż
- naprawa
- przechowalnia
Sklep Online: oponyfelgilodz.pl - nowe opony
Poczta elektroniczna:
opony@uzywaneopony.net
Danpol Łódź to firma świadcząca profesjonalne usługi w zakresie wymiany i
sprzedaży felg stalowych i aluminiowych oraz opon nowych i używanych do
samochodów osobowych, terenowych, dostawczych, motocykli zarówno dla
klientów indywidualnych jak i małych podmiotów gospodarczych oraz innych firm z
terenu województwa łódzkiego. Wykonujemy również wszelkie naprawy bieżące
(przeguby, półosie, klocki i szczęki hamulcowe, amortyzatory, sprężyny itp).
Oferujemy akcesoria do felg i opon (śruby do felg, pierścienie centrujące, nakrętki do felg,
zabezpieczenia kół, wentyle chromowane, dętki).
Nasza solidna fachowa i wyszkolona załoga służy pomocą doradczą a nowoczesne
maszyny i urządzenia wulkanizacyjne gwarantują profesjonalne i rzetelne
wykonanie usługi.
Serdecznie zapraszamy do naszej nowej strony internetowej gdzie mogą Państwo zapoznać się z proponowaną przez nas ofertą.
Serdecznie zapraszamy do współpracy!
więcej informacji na naszej oficjalnej stronie:
>> www.uzywaneopony.net <<
Шиномонтаж в Danpol легко и быстро. Наш шиномонтаж в Лодзи готов предложить Вам широкий спектр услуг по ремонту шин,правке штампованных дисков и балансировке колес и колесных дисков. Мы используем высокотехнологическое оборудование от производителей мирового класса, которое позволяет достичь высоких результатов при шиномонтаже и балансировке колес.
Предлагаем широкий спектр услуг по монтажу и демонтажу колёс, ремонту, балансировке, а так же переобувке.
Операции по демонтажу и последующей установке шин, их ремонт проводятся на ваших глазах и занимают считанные минуты, а накопленный за годы работы опыт наших сотрудников позволяет нам делать это не только быстро, но в первую очередь качественно и аккуратно, не нанося повреждений на покрытие диска.
Sprawna logistyka to cichy bohater każdego sukcesu na wodzie. Polski Związek Żeglarski (PZZ) umacnia współpracę z marką Volkswagen Samochody Dostawcze. Po dwóch latach eksploatacji elektrycznych modeli ID. Buzz, reprezentacja i sztab szkoleniowy przesiadają się do nowego Volkswagena Multivana. To jednak niejedyne wzmocnienie flotowe – na drogi wyjeżdża także dziewięć specjalistycznie zabudowanych Crafterów.
Żeglarstwo najwyższej klasy to nie tylko zmagania z falami i wiatrem, ale przede wszystkim setki tysięcy kilometrów przejechanych po europejskich drogach. Transport łodzi, specjalistycznego sprzętu, a przede wszystkim bezpieczny przewóz kadrowiczów i sztabów trenerskich wymagają aut, na których można polegać w każdych warunkach.
Po dwuletnim epizodzie z elektrycznym modelami ID. Buzz, Polski Związek Żeglarski postawił na sprawdzoną wszechstronność i przestrzeń. Wybór padł na Volkswagena Multivana.
Dlaczego właśnie ten model? O decyzji zadecydowała elastyczność aranżacji wnętrza, potężna pojemność załadunkowa oraz wyjątkowy komfort podczas wielogodzinnych podróży na międzynarodowe zawody i zgrupowania. Multivan doskonale wpisuje się w specyfikę dynamicznego życia reprezentacji – od roli mobilnego biura po zwrotnego vana do obsługi regat.

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski
Odnowienie floty Polskiego Związku Żeglarskiego objęło również segment pojazdów do zadań do specjalnych. Na przełomie czerwca i lipca do użytku trafiła już trzecia w historii partnerstwa partia dziewięciu Volkswagenów Crafter.
Wśród nich wyróżnia się egzemplarz z indywidualną, 9-osobową zabudową, zaprojektowany od podstaw z myślą o specyficznych potrzebach żeglarzy. Samochód łączy komfortowy przewóz pełnej osady z przestrzenią na gabarytowy sprzęt takielunkowy i techniczny. Za kompleksową realizację i dostarczenie pojazdów odpowiadał doświadczony dealer Plichta Gdynia z Grupy Plichta, będącej oficjalnym partnerem motoryzacyjnym PZZ.
„Żeglarstwo to sport, w którym o wyniku decyduje perfekcyjne przygotowanie – zarówno na wodzie, jak i na lądzie. Niezawodny transport zawodników i sprzętu to fundament sukcesu,” – podkreślają przedstawiciele marki wspierającej polskich sportowców.
Sporty wodne wymagają od zaplecza logistycznego potężnego zasięgu i możliwości holowania ciężkich przyczep z łodziami (często na trasach liczących po kilkanaście tysięcy kilometrów w sezonie). Przejście z modeli stricte miejsko-suburban (jakimi były pierwsze wersje ID. Buzz) na hybrydowe lub spalinowe Multivany oraz wysoce ładowne Craftery to racjonalny krok w stronę optymalizacji czasu i kosztów transportu polskiej kadry.
Dzięki nowemu zapleczu transportowemu polscy żeglarze zyskują pewność, że na każde najważniejsze regaty sezonu dotrą bezpiecznie, na czas i bez kompromisów sprzętowych.

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 13:44
Sprawna logistyka to cichy bohater każdego sukcesu na wodzie. Polski Związek Żeglarski (PZZ) umacnia współpracę z marką Volkswagen Samochody Dostawcze. Po dwóch latach eksploatacji elektrycznych modeli ID. Buzz, reprezentacja i sztab szkoleniowy przesiadają się do nowego Volkswagena Multivana. To jednak niejedyne wzmocnienie flotowe – na drogi wyjeżdża także dziewięć specjalistycznie zabudowanych Crafterów.
Żeglarstwo najwyższej klasy to nie tylko zmagania z falami i wiatrem, ale przede wszystkim setki tysięcy kilometrów przejechanych po europejskich drogach. Transport łodzi, specjalistycznego sprzętu, a przede wszystkim bezpieczny przewóz kadrowiczów i sztabów trenerskich wymagają aut, na których można polegać w każdych warunkach.
Po dwuletnim epizodzie z elektrycznym modelami ID. Buzz, Polski Związek Żeglarski postawił na sprawdzoną wszechstronność i przestrzeń. Wybór padł na Volkswagena Multivana.
Dlaczego właśnie ten model? O decyzji zadecydowała elastyczność aranżacji wnętrza, potężna pojemność załadunkowa oraz wyjątkowy komfort podczas wielogodzinnych podróży na międzynarodowe zawody i zgrupowania. Multivan doskonale wpisuje się w specyfikę dynamicznego życia reprezentacji – od roli mobilnego biura po zwrotnego vana do obsługi regat.

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski
Odnowienie floty Polskiego Związku Żeglarskiego objęło również segment pojazdów do zadań do specjalnych. Na przełomie czerwca i lipca do użytku trafiła już trzecia w historii partnerstwa partia dziewięciu Volkswagenów Crafter.
Wśród nich wyróżnia się egzemplarz z indywidualną, 9-osobową zabudową, zaprojektowany od podstaw z myślą o specyficznych potrzebach żeglarzy. Samochód łączy komfortowy przewóz pełnej osady z przestrzenią na gabarytowy sprzęt takielunkowy i techniczny. Za kompleksową realizację i dostarczenie pojazdów odpowiadał doświadczony dealer Plichta Gdynia z Grupy Plichta, będącej oficjalnym partnerem motoryzacyjnym PZZ.
„Żeglarstwo to sport, w którym o wyniku decyduje perfekcyjne przygotowanie – zarówno na wodzie, jak i na lądzie. Niezawodny transport zawodników i sprzętu to fundament sukcesu,” – podkreślają przedstawiciele marki wspierającej polskich sportowców.
Sporty wodne wymagają od zaplecza logistycznego potężnego zasięgu i możliwości holowania ciężkich przyczep z łodziami (często na trasach liczących po kilkanaście tysięcy kilometrów w sezonie). Przejście z modeli stricte miejsko-suburban (jakimi były pierwsze wersje ID. Buzz) na hybrydowe lub spalinowe Multivany oraz wysoce ładowne Craftery to racjonalny krok w stronę optymalizacji czasu i kosztów transportu polskiej kadry.
Dzięki nowemu zapleczu transportowemu polscy żeglarze zyskują pewność, że na każde najważniejsze regaty sezonu dotrą bezpiecznie, na czas i bez kompromisów sprzętowych.

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski

Volkswagen wspiera Polski Związek Żeglarski
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 13:44
To już oficjalne: chińska potęga motoryzacyjna Geely przenosi część swojej produkcji do Starego Kontynentu. Wykorzysta do tego zakłady produkcyjne szwedzkiego Volvo. Poznaj szczegóły planu, który od 2028 roku zmieni krajobraz motoryzacyjny w Europie.
Chiński gigant motoryzacyjny Zhejiang Geely Holding Group planuje znacząco zwiększyć swoją obecność na europejskim rynku. Jak poinformował nowy prezes koncernu, An Conghui, podczas prezentacji wyników finansowych, europejskie zakłady marki Volvo staną się nową bazą produkcyjną dla wyżej pozycjonowanych modeli z portfela Geely. Start seryjnej produkcji zaplanowano na 2028 rok.
Choć oficjalnie nie wskazano konkretnych modeli, plan zakłada produkcję pojazdów z wyższej półki. W ekosystemie Geely kluczową rolę w tym segmencie odgrywają dwie marki:
Z branżowych doniesień wynika, że na europejskie linie produkcyjne mogą trafić duże, hybrydowe SUV-y typu plug-in (PHEV), takie jak Lynk & Co 900, Zeekr 8X czy widoczny poniżej Zeekr 9X.

Ofensywa chińskiego koncernu Geely wkracza na najwyższy bieg. Do Europy zmierza Zeekr 9X – kolosalny, blisko 5,3-metrowy SUV z napędem hybrydowym, który na papierze deklasuje rywali z Niemiec. Mimo że…

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)
Geely dysponuje rozbudowaną bazą produkcyjną dzięki przejętemu wcześniej Volvo. Chiński koncern ma do wyboru trzy lokalizacje w Europie:
Na ten moment nie ujawniono jeszcze, czy produkcja trafi do jednego konkretnego zakładu, czy zostanie rozdzielona na kilka lokalizacji.
Decyzja o lokalnej produkcji to przemyślany krok w strategii Geely. Oprócz wykorzystania potencjału Volvo, koncern nawiązał również współpracę z Fordem – od 2028 roku w hiszpańskiej fabryce w Walencji mają powstawać dwa modele sygnowane bezpośrednio marką Geely, o czym już pisaliśmy.
Lokalny montaż pozwala ominąć cła importowe nałożone przez Unię Europejską na pojazdy sprowadzane z Chin oraz znacząco skrócić łańcuchy dostaw. W pierwszej połowie roku Zhejiang Geely Holding Group zdobyło 4,6% udziału w światowym rynku motoryzacyjnym, co dało koncernowi 7. miejsce wśród największych producentów samochodów na świecie.

Geely oraz Ford podjęły decyzję o nawiązaniu ścisłej współpracy przemysłowej na terenie Europy. Chiński koncern motoryzacyjny wykorzysta moce produkcyjne hiszpańskich zakładów Forda w Walencji (Almussafes), aby wytwarzać tam swoje samochody.…
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 13:27
To już oficjalne: chińska potęga motoryzacyjna Geely przenosi część swojej produkcji do Starego Kontynentu. Wykorzysta do tego zakłady produkcyjne szwedzkiego Volvo. Poznaj szczegóły planu, który od 2028 roku zmieni krajobraz motoryzacyjny w Europie.
Chiński gigant motoryzacyjny Zhejiang Geely Holding Group planuje znacząco zwiększyć swoją obecność na europejskim rynku. Jak poinformował nowy prezes koncernu, An Conghui, podczas prezentacji wyników finansowych, europejskie zakłady marki Volvo staną się nową bazą produkcyjną dla wyżej pozycjonowanych modeli z portfela Geely. Start seryjnej produkcji zaplanowano na 2028 rok.
Choć oficjalnie nie wskazano konkretnych modeli, plan zakłada produkcję pojazdów z wyższej półki. W ekosystemie Geely kluczową rolę w tym segmencie odgrywają dwie marki:
Z branżowych doniesień wynika, że na europejskie linie produkcyjne mogą trafić duże, hybrydowe SUV-y typu plug-in (PHEV), takie jak Lynk & Co 900, Zeekr 8X czy widoczny poniżej Zeekr 9X.

Ofensywa chińskiego koncernu Geely wkracza na najwyższy bieg. Do Europy zmierza Zeekr 9X – kolosalny, blisko 5,3-metrowy SUV z napędem hybrydowym, który na papierze deklasuje rywali z Niemiec. Mimo że…

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Zeekr 9X (fot. Zeekr)
Geely dysponuje rozbudowaną bazą produkcyjną dzięki przejętemu wcześniej Volvo. Chiński koncern ma do wyboru trzy lokalizacje w Europie:
Na ten moment nie ujawniono jeszcze, czy produkcja trafi do jednego konkretnego zakładu, czy zostanie rozdzielona na kilka lokalizacji.
Decyzja o lokalnej produkcji to przemyślany krok w strategii Geely. Oprócz wykorzystania potencjału Volvo, koncern nawiązał również współpracę z Fordem – od 2028 roku w hiszpańskiej fabryce w Walencji mają powstawać dwa modele sygnowane bezpośrednio marką Geely, o czym już pisaliśmy.
Lokalny montaż pozwala ominąć cła importowe nałożone przez Unię Europejską na pojazdy sprowadzane z Chin oraz znacząco skrócić łańcuchy dostaw. W pierwszej połowie roku Zhejiang Geely Holding Group zdobyło 4,6% udziału w światowym rynku motoryzacyjnym, co dało koncernowi 7. miejsce wśród największych producentów samochodów na świecie.

Geely oraz Ford podjęły decyzję o nawiązaniu ścisłej współpracy przemysłowej na terenie Europy. Chiński koncern motoryzacyjny wykorzysta moce produkcyjne hiszpańskich zakładów Forda w Walencji (Almussafes), aby wytwarzać tam swoje samochody.…
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 13:27
Ostatnie dni przerwy letniej w Formule 1 przyniosły niespodziewane trzęsienie ziemi w strukturach Red Bulla. Z powodu kontuzji nadgarstka, jakiej Isack Hadjar doznał podczas wakacyjnej przerwy, francuski kierowca nie wystąpi w nadchodzącym Grand Prix Holandii na torze Zandvoort. Zaistniała sytuacja wymusiła błyskawiczną reakcję władz obu powiązanych zespołów i wywołała efekt domina w ich składach.
Zarówno Red Bull, jak i VCARB wystosował oficjalne komunikaty na temat tego, jak będą wyglądać ich składy podczas najbliższej rundy. Kluczowe zmiany w obsadzie na GP Holandii wyglądają następująco:

Kask, z którym Isack Hadjar miał wystąpić na torze Zandvoort
Zarówno Oracle Red Bull Racing, jak i Visa Cash App Racing Bulls wyraziły wdzięczność kierowcom za natychmiastową gotowość do zmiany planów oraz przekazały życzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla Isacka Hadjara.
Powrót Lawsona do bolidu Red Bulla oraz ponowna szansa dla Tsunody w Racing Bulls dodają wyjątkowej pikanterii pierwszemu wyścigowi po przerwie wakacyjnej. Wszystkie oczy fanów F1 na Zandvoort będą zwrócone na to, jak obaj kierowcy poradzą sobie w tak wymagających okolicznościach.
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 13:16
Ostatnie dni przerwy letniej w Formule 1 przyniosły niespodziewane trzęsienie ziemi w strukturach Red Bulla. Z powodu kontuzji nadgarstka, jakiej Isack Hadjar doznał podczas wakacyjnej przerwy, francuski kierowca nie wystąpi w nadchodzącym Grand Prix Holandii na torze Zandvoort. Zaistniała sytuacja wymusiła błyskawiczną reakcję władz obu powiązanych zespołów i wywołała efekt domina w ich składach.
Zarówno Red Bull, jak i VCARB wystosował oficjalne komunikaty na temat tego, jak będą wyglądać ich składy podczas najbliższej rundy. Kluczowe zmiany w obsadzie na GP Holandii wyglądają następująco:

Kask, z którym Isack Hadjar miał wystąpić na torze Zandvoort
Zarówno Oracle Red Bull Racing, jak i Visa Cash App Racing Bulls wyraziły wdzięczność kierowcom za natychmiastową gotowość do zmiany planów oraz przekazały życzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla Isacka Hadjara.
Powrót Lawsona do bolidu Red Bulla oraz ponowna szansa dla Tsunody w Racing Bulls dodają wyjątkowej pikanterii pierwszemu wyścigowi po przerwie wakacyjnej. Wszystkie oczy fanów F1 na Zandvoort będą zwrócone na to, jak obaj kierowcy poradzą sobie w tak wymagających okolicznościach.
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 13:16
Polska ekipa Inter Europol Competition stawia kolejny milowy krok w swojej imponującej historii na światowych torach wyścigowych. Zespół, który w ostatnich latach wyrósł na jedną z największych potęg wyścigów długodystansowych, oficjalnie ogłosił wybór dostawcy sprzętu na nadchodzącą epokę techniczną. Od 2028 roku trzykrotni zwycięzcy 24-godzinnego wyścigu Le Mans w klasie LMP2 będą rywalizować za kierownicą zupełnie nowej konstrukcji – Ligier JS P228. To decyzja, która łączy bogatą historię wzajemnych relacji z odważną wizją przyszłości pod nowymi regulacjami FIA i ACO.
Nadchodząca reforma przepisów w kategorii LMP2, zaplanowana na lata 2028–2032, wyłoniła jedynie dwóch wyselekcjonowanych producentów odpowiedzialnych za stworzenie podwozi nowej generacji. Wśród nich znalazł się francuski koncern Ligier Automotive, z którym polska stajnia współpracuje od lat. Wybór modelu JS P228 oznacza dla polskiej ekipy pełnoprawny powrót do francuskich konstrukcji w najwyższej z klas prototypów, w jakich występuje. Inter Europol Competition ścigał się już flagowym modelem Ligier JS P217 na przełomie 2019 i 2020 roku, wprowadzając go na tory European Le Mans Series oraz w samym 24h Le Mans, podczas gdy nieprzerwana współpraca obu marek w niższej klasie LMP3 trwa owocnie od 2016 roku.

Inter Europol Competition redefiniuje marketing sportowy i tożsamość wizualną w motorsporcie dzięki projektowi Art Car 2026 Polski zespół wyścigowy Inter Europol Competition wkracza na zupełnie nowy poziom narracji w globalnym…
Plany wdrożenia nowego auta zostały precyzyjnie rozłożone na najbliższe lata. Harmonogram startów nowej broni polskiego zespołu prezentuje się następująco:
Od czasu ostatniego programu LMP2 z Ligierem, Inter Europol Competition przeszedł spektakularną drogę, stając się potęgą światowych wyścigów endurance. Do najważniejszych sukcesów zespołu należą przede wszsystkim zwycięstwa w 24h Le Mans (LMP2) – to właśnie polska stajnia zgarnęła wygrane w latach 2023, 2025 oraz historyczny dublet (miejsca 1. i 2.) w 2026 roku. Równolegle zespół sięgnął po mistrzowski tytuł w serii IMSA w 2024 roku, konsekwentnie budując swoją pozycję po obu stronach Oceanu Atlantyckiego, triumfując w prestiżowej amerykańskiej serii WeatherTech SportsCar Championship. A gdyby jeszcze było nam mało, wartomieć na uwadze także liczne podia i wygrane w seriach ELMS oraz ALMS.

Inter Europol Competition i Ligier połączą siły
Decyzja o ponownym połączeniu sił w dobie nowych przepisów opiera się na głębokim, budowanym latami zaufaniu. Jak podkreśla manager zespołu, Sascha Fassbender:
„W Inter Europol Competition jesteśmy przekonani, że w osobie Ligiera znaleźliśmy właściwego producenta. Mamy ogromne zaufanie do marki Ligier, że zbuduje fantastyczny samochód wyścigowy, który pozwoli nam kontynuować pasmo sukcesów Inter Europol Competition. Jako zespół zawsze udowadnialiśmy, że jesteśmy gotowi iść inną ścieżką i czerpiemy radość z podejmowania nowych wyzwań. Wierzymy, że wspólnie z Ligierem możemy wnieść nową dynamikę do kategorii LMP2. Nie możemy się doczekać tego nowego projektu i rozpoczęcia startów w 2028 roku. Jesteśmy bardzo pewni, że podjęliśmy właściwą decyzję i niezwykle ekscytujemy się tym, co przed nami.”
Partnerstwu równie gorąco kibicują władze francuskiego konstruktora. Prezes Ligier Automotive, Jacques Nicolet, przypomina, że relacje budowane od 2016 roku przetrwały próbę czasu i weryfikację w najtrudniejszych warunkach wyścigowych:
„Od 2016 roku Inter Europol Competition i Ligier zbudowali bardzo silne relacje, które przetrwały próbę czasu oraz wszelkie wzloty i upadki w wyścigach. Rozpoczęcie teraz nowego rozdziału w LMP2 razem, zwłaszcza ze wspólnym celem — zwycięstwem — sprawia mi ogromną radość. Bardzo mocno czekamy na rok 2028.”
Możliwość otwarcia kolejnego rozdziału w dywizji LMP2 ze wspólnym, nadrzędnym celem, jakim są kolejne zwycięstwa, stanowi dla obu stron naturalną kontynuację tej relacji. Przed oficjalnym debiutem w 2028 roku inżynierów i kierowców czeka intensywny okres prac rozwojowych oraz testów torowych, podczas których wspólnie dopracują szczegóły nowego modelu JS P228.
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 11:53
Polska ekipa Inter Europol Competition stawia kolejny milowy krok w swojej imponującej historii na światowych torach wyścigowych. Zespół, który w ostatnich latach wyrósł na jedną z największych potęg wyścigów długodystansowych, oficjalnie ogłosił wybór dostawcy sprzętu na nadchodzącą epokę techniczną. Od 2028 roku trzykrotni zwycięzcy 24-godzinnego wyścigu Le Mans w klasie LMP2 będą rywalizować za kierownicą zupełnie nowej konstrukcji – Ligier JS P228. To decyzja, która łączy bogatą historię wzajemnych relacji z odważną wizją przyszłości pod nowymi regulacjami FIA i ACO.
Nadchodząca reforma przepisów w kategorii LMP2, zaplanowana na lata 2028–2032, wyłoniła jedynie dwóch wyselekcjonowanych producentów odpowiedzialnych za stworzenie podwozi nowej generacji. Wśród nich znalazł się francuski koncern Ligier Automotive, z którym polska stajnia współpracuje od lat. Wybór modelu JS P228 oznacza dla polskiej ekipy pełnoprawny powrót do francuskich konstrukcji w najwyższej z klas prototypów, w jakich występuje. Inter Europol Competition ścigał się już flagowym modelem Ligier JS P217 na przełomie 2019 i 2020 roku, wprowadzając go na tory European Le Mans Series oraz w samym 24h Le Mans, podczas gdy nieprzerwana współpraca obu marek w niższej klasie LMP3 trwa owocnie od 2016 roku.

Inter Europol Competition redefiniuje marketing sportowy i tożsamość wizualną w motorsporcie dzięki projektowi Art Car 2026 Polski zespół wyścigowy Inter Europol Competition wkracza na zupełnie nowy poziom narracji w globalnym…
Plany wdrożenia nowego auta zostały precyzyjnie rozłożone na najbliższe lata. Harmonogram startów nowej broni polskiego zespołu prezentuje się następująco:
Od czasu ostatniego programu LMP2 z Ligierem, Inter Europol Competition przeszedł spektakularną drogę, stając się potęgą światowych wyścigów endurance. Do najważniejszych sukcesów zespołu należą przede wszsystkim zwycięstwa w 24h Le Mans (LMP2) – to właśnie polska stajnia zgarnęła wygrane w latach 2023, 2025 oraz historyczny dublet (miejsca 1. i 2.) w 2026 roku. Równolegle zespół sięgnął po mistrzowski tytuł w serii IMSA w 2024 roku, konsekwentnie budując swoją pozycję po obu stronach Oceanu Atlantyckiego, triumfując w prestiżowej amerykańskiej serii WeatherTech SportsCar Championship. A gdyby jeszcze było nam mało, wartomieć na uwadze także liczne podia i wygrane w seriach ELMS oraz ALMS.

Inter Europol Competition i Ligier połączą siły
Decyzja o ponownym połączeniu sił w dobie nowych przepisów opiera się na głębokim, budowanym latami zaufaniu. Jak podkreśla manager zespołu, Sascha Fassbender:
„W Inter Europol Competition jesteśmy przekonani, że w osobie Ligiera znaleźliśmy właściwego producenta. Mamy ogromne zaufanie do marki Ligier, że zbuduje fantastyczny samochód wyścigowy, który pozwoli nam kontynuować pasmo sukcesów Inter Europol Competition. Jako zespół zawsze udowadnialiśmy, że jesteśmy gotowi iść inną ścieżką i czerpiemy radość z podejmowania nowych wyzwań. Wierzymy, że wspólnie z Ligierem możemy wnieść nową dynamikę do kategorii LMP2. Nie możemy się doczekać tego nowego projektu i rozpoczęcia startów w 2028 roku. Jesteśmy bardzo pewni, że podjęliśmy właściwą decyzję i niezwykle ekscytujemy się tym, co przed nami.”
Partnerstwu równie gorąco kibicują władze francuskiego konstruktora. Prezes Ligier Automotive, Jacques Nicolet, przypomina, że relacje budowane od 2016 roku przetrwały próbę czasu i weryfikację w najtrudniejszych warunkach wyścigowych:
„Od 2016 roku Inter Europol Competition i Ligier zbudowali bardzo silne relacje, które przetrwały próbę czasu oraz wszelkie wzloty i upadki w wyścigach. Rozpoczęcie teraz nowego rozdziału w LMP2 razem, zwłaszcza ze wspólnym celem — zwycięstwem — sprawia mi ogromną radość. Bardzo mocno czekamy na rok 2028.”
Możliwość otwarcia kolejnego rozdziału w dywizji LMP2 ze wspólnym, nadrzędnym celem, jakim są kolejne zwycięstwa, stanowi dla obu stron naturalną kontynuację tej relacji. Przed oficjalnym debiutem w 2028 roku inżynierów i kierowców czeka intensywny okres prac rozwojowych oraz testów torowych, podczas których wspólnie dopracują szczegóły nowego modelu JS P228.
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 11:53
Spójrzmy na statystyki sprzedaży aut w Polsce bez emocji. Wniosek nasuwa się jeden: małe, miejskie samochody segmentu A odchodzą do lamusa. Kierowcy masowo przesiadają się do większych, droższych crossoverów, a producenci po cichu wycofują z cenników kolejne budżetowe modele. Cała klasa mikroaut w Polsce zalicza spadek za spadkiem (YTD -5%). A potem wchodzą dane Toyoty. I okazuje się, że w tym kurczącym się do rozmiarów naparstka świecie jeden model nie tylko nie traci klientów, ale notuje potężny, aż 27-procentowy wzrost rejestracji rok do roku. Efekt? Niemal 66 procent polskiego rynku samochodów miejskich należy dziś do jednego auta – Toyoty Aygo X. Dla porównania: w 2025 roku było to i tak imponujące, blisko 49%. Dziś to absolutny nokaut i dominacja, jakiej w motoryzacji dawno nie widzieliśmy. Jak to możliwe, że japoński maluch rozbił bank w klasie, którą wszyscy zdążyli już spisać na straty?
Materiał powstał we współpracy z Toyota Motor Poland
Gdy w 2005 roku na europejskie drogi wyjeżdżała pierwsza generacja Toyoty Aygo, świat wyglądał inaczej. Auto było proste, niedrogie i urocze. W 2025 roku model świętował okrągłe 20-lecie obecności na naszym kontynencie, ale zamiast odcinać kupony od nostalgii, inżynierowie z Japonii i Europy zrobili coś znacznie odważniejszego.
Zrozumieli, że współczesny kierowca miejski nie chce już „jeżdżącego kompromisu”, który ma tylko ułatwiać parkowanie pod dyskontem. Chce samochodu o aparycji SUV-a, z zaawansowaną technologią, świetnym wyposażeniem i dynamiką, która nie powoduje stresu przy wyjeździe na drogę ekspresową. Tak narodziło się Aygo X – z podwyższonym zawieszeniem, bojową stylistyką i bojowym nastawieniem do rynku.
Co ważne dla polskich kierowców – auto nie płynie do nas tygodniami z azjatyckich portów. Hybrydowa Toyota Aygo X zjeżdża z taśm montażowych czeskiej fabryki Toyoty w Kolinie.
Krótki łańcuch dostaw z Kolina do polskich salonów oznacza świetną dostępność i gwarancję stabilnej jakości, do której przyzwyczaiła nas japońska marka.
Największy przełom kryje się jednak pod podwoziem. Ten niewielki model Toyoty to auto o długości zaledwie 3700 mm, które do setki przyspiesza w czasach zarezerwowanych dotąd dla aut o klasę wyższych. Brzmi kuriozalnie, ale takie są fakty.
Nowa generacja Aygo X Hybrid otrzymała napęd hybrydowy – to dokładnie ta sama, sprawdzona i niezwykle oszczędna technologia, która napędza większego Yarisa. Efekt?
Mamy więc do czynienia z pierwszą pełną hybrydą (HEV) w segmencie A w Europie, która pali tyle, co nic, a jeździ jak połykacz miejskich skrzyżowań.

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV
Toyota Aygo X Hybrid – najważniejsze dane techniczne
Przełomem jest zastosowanie pełnego napędu hybrydowego (HEV), znanego z większego Yarisa.
Cena: od 81 900 zł
Moc: 116 KM (o 44 KM więcej niż w poprzedniku)
Przyspieszenie (0-100 km/h): poniżej 10 sekund
Średnie emisje CO₂: 85 g/km (najniższy wynik wśród aut hybrydowych i spalinowych)
Promień skrętu: zaledwie 4,7 metra
Pojemność bagażnika: 231 litrów
Długość / Rozstaw osi: 3700 mm / 2430 mm
Mimo podwyższonego prześwitu i przestronniejszego wnętrza z bagażnikiem o pojemności 231 litrów, Aygo X zachowało swoją najważniejszą cechę – genialną manewrowość. Promień skrętu wynosi zaledwie 4,7 metra. Tam, gdzie inni kierowcy wykonują manewr „na trzy razy”, Aygo X zawraca na raz, niemal w miejscu. Rozstaw osi wynoszący 2430 mm dba z kolei o to, by auto nie podskakiwało na miejskich studzienkach i poprzecznych nierównościach.
Jednak prawdziwe zaskoczenie czeka po otwarciu drzwi. Erze „gołych blach” w autach miejskich składamy oficjalny pogrzeb. W kabinie panuje cisza, o którą zadbały nowe wygłuszenia, grubsze szyby oraz zoptymalizowany układ wydechowy.
Co więcej, na pokładzie znajdziemy rozwiązania, które jeszcze niedawno wymagały dopłaty w autach z segmentu C i D:
Nie zaskoczę nikogo stwierdzeniem, że klienci wybierają Aygo X również z jednego prozaicznego powodu: to auto po prostu świetnie wygląda. Nie ma co się dziwić – aż 7 z 11 dostępnych lakierów to kompozycje dwukolorowe z kontrastowym czarnym dachem i tylną częścią nadwozia.
Dla tych, którym zależy na wyrazistym charakterze, Toyota przygotowała zresztą wersję GR SPORT. Zyskała ona nie tylko specjalny, musztardowo-żółty lakier czy frezowane felgi, ale przede wszystkim sportowo dostrojone zawieszenie oraz precyzniejszy układ kierowniczy. Wygląda groźnie, szybko i… kusi wepchnąć się ukradkiem za kierownicę i dać porwać tej małej, japońskiej bestii.

Toyota Aygo X GR Sport

Toyota Aygo X GR Sport

Toyota Aygo X GR Sport

Toyota Aygo X GR Sport
W sytuacji, gdy ceny nowej Toyoty Aygo X startują od 81 900 zł, wielu mogłoby pytać: czy opłaca się kupować małe auto hybrydowe? Odpowiedź dali sami kierowcy w salonach.
W erze, gdy konkurencja poddała walkę i uciekła z segmentu A, Toyota stawiła czoła wyzwaniu. Dała kierowcom samochód dopracowany, bezpieczny, dojrzały i nieprawdopodobnie oszczędny. Skok z 49% do 66% udziału w rynku nie jest dziełem przypadku – to dowód na to, że Polacy dokładnie wiedzą, czego chcą do jazdy po współczesnych, zatłoczonych miastach.
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 11:31
Spójrzmy na statystyki sprzedaży aut w Polsce bez emocji. Wniosek nasuwa się jeden: małe, miejskie samochody segmentu A odchodzą do lamusa. Kierowcy masowo przesiadają się do większych, droższych crossoverów, a producenci po cichu wycofują z cenników kolejne budżetowe modele. Cała klasa mikroaut w Polsce zalicza spadek za spadkiem (YTD -5%). A potem wchodzą dane Toyoty. I okazuje się, że w tym kurczącym się do rozmiarów naparstka świecie jeden model nie tylko nie traci klientów, ale notuje potężny, aż 27-procentowy wzrost rejestracji rok do roku. Efekt? Niemal 66 procent polskiego rynku samochodów miejskich należy dziś do jednego auta – Toyoty Aygo X. Dla porównania: w 2025 roku było to i tak imponujące, blisko 49%. Dziś to absolutny nokaut i dominacja, jakiej w motoryzacji dawno nie widzieliśmy. Jak to możliwe, że japoński maluch rozbił bank w klasie, którą wszyscy zdążyli już spisać na straty?
Materiał powstał we współpracy z Toyota Motor Poland
Gdy w 2005 roku na europejskie drogi wyjeżdżała pierwsza generacja Toyoty Aygo, świat wyglądał inaczej. Auto było proste, niedrogie i urocze. W 2025 roku model świętował okrągłe 20-lecie obecności na naszym kontynencie, ale zamiast odcinać kupony od nostalgii, inżynierowie z Japonii i Europy zrobili coś znacznie odważniejszego.
Zrozumieli, że współczesny kierowca miejski nie chce już „jeżdżącego kompromisu”, który ma tylko ułatwiać parkowanie pod dyskontem. Chce samochodu o aparycji SUV-a, z zaawansowaną technologią, świetnym wyposażeniem i dynamiką, która nie powoduje stresu przy wyjeździe na drogę ekspresową. Tak narodziło się Aygo X – z podwyższonym zawieszeniem, bojową stylistyką i bojowym nastawieniem do rynku.
Co ważne dla polskich kierowców – auto nie płynie do nas tygodniami z azjatyckich portów. Hybrydowa Toyota Aygo X zjeżdża z taśm montażowych czeskiej fabryki Toyoty w Kolinie.
Krótki łańcuch dostaw z Kolina do polskich salonów oznacza świetną dostępność i gwarancję stabilnej jakości, do której przyzwyczaiła nas japońska marka.
Największy przełom kryje się jednak pod podwoziem. Ten niewielki model Toyoty to auto o długości zaledwie 3700 mm, które do setki przyspiesza w czasach zarezerwowanych dotąd dla aut o klasę wyższych. Brzmi kuriozalnie, ale takie są fakty.
Nowa generacja Aygo X Hybrid otrzymała napęd hybrydowy – to dokładnie ta sama, sprawdzona i niezwykle oszczędna technologia, która napędza większego Yarisa. Efekt?
Mamy więc do czynienia z pierwszą pełną hybrydą (HEV) w segmencie A w Europie, która pali tyle, co nic, a jeździ jak połykacz miejskich skrzyżowań.

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV

Toyota Aygo X HEV
Toyota Aygo X Hybrid – najważniejsze dane techniczne
Przełomem jest zastosowanie pełnego napędu hybrydowego (HEV), znanego z większego Yarisa.
Cena: od 81 900 zł
Moc: 116 KM (o 44 KM więcej niż w poprzedniku)
Przyspieszenie (0-100 km/h): poniżej 10 sekund
Średnie emisje CO₂: 85 g/km (najniższy wynik wśród aut hybrydowych i spalinowych)
Promień skrętu: zaledwie 4,7 metra
Pojemność bagażnika: 231 litrów
Długość / Rozstaw osi: 3700 mm / 2430 mm
Mimo podwyższonego prześwitu i przestronniejszego wnętrza z bagażnikiem o pojemności 231 litrów, Aygo X zachowało swoją najważniejszą cechę – genialną manewrowość. Promień skrętu wynosi zaledwie 4,7 metra. Tam, gdzie inni kierowcy wykonują manewr „na trzy razy”, Aygo X zawraca na raz, niemal w miejscu. Rozstaw osi wynoszący 2430 mm dba z kolei o to, by auto nie podskakiwało na miejskich studzienkach i poprzecznych nierównościach.
Jednak prawdziwe zaskoczenie czeka po otwarciu drzwi. Erze „gołych blach” w autach miejskich składamy oficjalny pogrzeb. W kabinie panuje cisza, o którą zadbały nowe wygłuszenia, grubsze szyby oraz zoptymalizowany układ wydechowy.
Co więcej, na pokładzie znajdziemy rozwiązania, które jeszcze niedawno wymagały dopłaty w autach z segmentu C i D:
Nie zaskoczę nikogo stwierdzeniem, że klienci wybierają Aygo X również z jednego prozaicznego powodu: to auto po prostu świetnie wygląda. Nie ma co się dziwić – aż 7 z 11 dostępnych lakierów to kompozycje dwukolorowe z kontrastowym czarnym dachem i tylną częścią nadwozia.
Dla tych, którym zależy na wyrazistym charakterze, Toyota przygotowała zresztą wersję GR SPORT. Zyskała ona nie tylko specjalny, musztardowo-żółty lakier czy frezowane felgi, ale przede wszystkim sportowo dostrojone zawieszenie oraz precyzniejszy układ kierowniczy. Wygląda groźnie, szybko i… kusi wepchnąć się ukradkiem za kierownicę i dać porwać tej małej, japońskiej bestii.

Toyota Aygo X GR Sport

Toyota Aygo X GR Sport

Toyota Aygo X GR Sport

Toyota Aygo X GR Sport
W sytuacji, gdy ceny nowej Toyoty Aygo X startują od 81 900 zł, wielu mogłoby pytać: czy opłaca się kupować małe auto hybrydowe? Odpowiedź dali sami kierowcy w salonach.
W erze, gdy konkurencja poddała walkę i uciekła z segmentu A, Toyota stawiła czoła wyzwaniu. Dała kierowcom samochód dopracowany, bezpieczny, dojrzały i nieprawdopodobnie oszczędny. Skok z 49% do 66% udziału w rynku nie jest dziełem przypadku – to dowód na to, że Polacy dokładnie wiedzą, czego chcą do jazdy po współczesnych, zatłoczonych miastach.
Źrdło: https://v10.pl/ | 19.08.2026 11:31
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 16.08.2026 11:27
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 15.08.2026 11:00
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 14.08.2026 9:08
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 8.08.2026 10:19
Źrdło: https://moto.wp.pl/ | 7.08.2026 10:58
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22